2009-05-18 • • Czytaj więcej
Diabelsko lubię tę książkę. Po prostu. Wylazła mi niejako z wnętrzności i dodatkowo te wnętrzności uporządkowała (w trakcie wyłażenia). Mogę więc powiedzieć, że podczas aktu twórczego (że tak się ordynarnie wyrażę) sama przeszłam pewnego rodzaju ewolucję, ale co i jak, nie będę się rozpisywać, bo to zbyt osobiste.
2009-04-07 • • Czytaj więcej
Dzisiaj trochę, hm, hm, lirycznie.
Dwuznacznie hymkam.
Zacznę kryminalnie:
2009-03-28 • • Czytaj więcej
Słuchałam niedawno wywiadu z Katarzyną Grocholą, która podpisała się pod miłością jako najważniejszą wartością w życiu. Podpisuję się również. Czterema kończynami. Pani Grochola ujęła mnie definicją miłości: ,,To brak strachu". W moim ogródku kryminalno-przestępczym również jest miejsce na miłość, to oczywiste. Bez niej książka byłaby, hm, niepełna? Są książki, w których nie przywołuje się miłości. Literalnie niby jej nie ma, ale przecież miłości nie trzeba nazywać, okładać literami, przedstawiać. Sobie jest. Nawet jeśli się o niej nie krzyczy, rodzi się z braku. Tnie powietrze pomiędzy wersami, wszędzie się wkręci, spryciara.
2009-03-08 • • Czytaj więcej
Co do blogów - mam mieszane uczucia. Są tacy, którzy je czytują. Hm. No, są. Ja tam wolę książkę - coś, co ma zapach i smak (książki pożeram). Coś, czemu można popieścić okładkę i przez PRZYPADEK zalać ulubioną stronę kawą.